Słów kilka

Recki

Blog Cinemacabra założyłem na początku 2007 roku w jakże ambitnym celu dzielenia się ze światem moimi spostrzeżeniami na temat filmowych produkcji, które miały akurat sposobność trafić w moje łapska, bądź które z godnym fetyszysty zapałem łykałem jak popadnie w kinie (co zostało mi do tej pory). Moim marzeniem od zawsze było pracować w branży dziennikarskiej jako recenzent […]

Recki

Blog Cinemacabra założyłem na początku 2007 roku w jakże ambitnym celu dzielenia się ze światem moimi spostrzeżeniami na temat filmowych produkcji, które miały akurat sposobność trafić w moje łapska, bądź które z godnym fetyszysty zapałem łykałem jak popadnie w kinie (co zostało mi do tej pory). Moim marzeniem od zawsze było pracować w branży dziennikarskiej jako recenzent gier, zatem jak wskazuje logika, zabrałem się za systematyczne pisanie tekstów o filmach. Kochałem i wychowałem się na takich czasopismach takie jak Click!, Play, CD-Action, czy wreszcie PSX-Extreme i NEO Plus, ale tamtejszy luzacki i nieformalny styl był z jakiegoś powodu kompletnie unikany w prasie poświęconej kinematografii. Ale jak to? Dlaczego każda jedna recenzja filmowa brzmi niczym nadęte stęki podstarzałego humanisty, który w wolnej chwili bawi się w literackie analizy ulotki z solarium. A gdzie podziała się jakakolwiek frajda z tworzenia tekstu (o jego czytaniu nie wspominając) i opisywanie własnych emocji, bez silenia się na epiczne porównania do historii sztuki filmowej nieskalanej, Muzy Dziesiątej, wielkiej dziedziny artyzmu, Królowa Jej zaje*ana Mość. No, bez sensu. Wydawany przez chwilę – bo zaledwie pół roku –magazyn Cinema odrobinę przybliżył nas do zachodniego ideału, jakim są pisma pokroju Empire czy Total Film, ale w obecnych czasach wychodzenie z nowym wydawnictwem jest równie sensownym i lukratywnym pomysłem, co sprzedaż obu swoich nerek na allegro (what a dumb way to die).

Innymi słowy, jeśli chcemy poczytać ciekawe filmowe recenzje napisane przez rodzimych autorów, musimy dorwać się do Internetu. Pomiędzy kilkoma wartymi uwagi serwisami, znajduje się Wasza kochana Cinemacabra, która dożywszy szóstego roku, zamiast rozpaść się w pył, przyspieszyła tempa i przeniosła się na własny serwer. Jestem niesłychanie dumny z tego, co udało nam się do tej pory osiągnąć. Wciąż też wierzę, że najlepsze czasy znajdują się jeszcze przed nami. Do Cinemacabractwa należy obecnie kilku (nie)poważnie nakręconych miłośników kina, którzy robią co mogą, aby dostarczyć Wam rzetelne, ale nie pozbawione humoru teksty dotyczące najnowszych, najlepszych, najgorszych, wartych uwagi, a także tych totalnie beznadziejnych produkcji filmowych (oraz growych, jeśli jakaś zrobi na nas wyjątkowe wrażenie). Nie wszystkie recenzje trzepią po mózgu wplecionymi sucharami, ale w końcu zależy nam, abyście nie dostali wstrząsu mózgu przy kolejnych facepalmach będących naturalnym objawem czytania naszych artykułów. Jesteśmy szczerzy? Owszem. Bywamy napuszeni? Nigdy w życiu. Można nas uznać za skromnych? No przecie, najbardziej na świecie! Czy kiedykolwiek używaliśmy wylgaryzmów? No, chyba Was papierdoiło!

cinemacabra 2011 meeting
Większa część Cinemacabry na świątecznym meetingu, edycji 2011. Byliśmy jeszcze tacy młodzi i pełni zapału… Od lewej: Miro, Łukasz, Julian, Dominik. Ja oczywiście między Łukaszem, a Julianem w tle.

Btw – ogłoszenie parafialne. Lubisz pisać? UMIESZ pisać? Masz coś ciekawego, do opowiedzenia? Czy w jakikolwiek sposób dotyczy to kinematografii / gamingu / kultury masowej? Ale na pewno UMIESZ pisać? Pytałeś mamy? Dobrze więc. Nie krępuj się zatem i daj nam znać – jeśli Twój tekst okaże się wystarczająco dobry z chęcią opublikujemy go na naszej stronce! I to całkiem za darmo!

darmo…

darmo…

<ach, te perfidne zagrywki psychologiczne>

Posted in | Leave a comment

Komentarze

Zostaw nam komentarz!

Cinemacabra