Słów kilka

Niesamowity Spider-Man

Jestem geekiem, przyznaję bez bicia. Z tego też powodu mam olbrzymi sentyment do filmów o superherosach i zdarza mi się zawyżać nieco ich końcowe oceny. Z jednej strony bardzo tęsknię za starą kadrą z adaptacji Raimiego, z drugiej zaś – to przecież nasz kochany, friendly neighborhood Spider-Man we własnej osobie! Nie jest tak kozacki jak Avengersi, ani równie dojrzały co Mroczny Rycerz, ale z pewnością przekona do siebie rzesze nowych widzów. Nawet jeśli większość z nich ma pokoje wytapetowane Edwardami.

Niesamowity Spider-Man

niesamowity spider man

Gdy w zeszłym miesiącu usłyszałem pogłoski, jakoby Hollywood planowało niebawem zabrać się za reboot sagi Zmierzch, z zupełnie nową, młodą kadrą aktorską, nie kryłem swego przerażenia. Po pierwsze – to Twilight, obviously. Po drugie – restart serii po zaledwie pięciu latach od premiery jej pierwszego epizodu? Czy może być bardziej perfidny skok na kasę łatwowiernych nastolatków? Nie lepiej zabrać się za inną tematykę? Miłość zombie? Nie no, powstaje już Warm Bodies… to może obcy? Mumie? Superherosi? Albo lepiej nie, zapomnijcie! Wyobrażacie sobie film o Spider-Manie, w którym większą uwagę poświęca się romansowi Parkera i M.J., niż jego pajęczym wybrykom? Film, którego ładunek emocjonalny sięga zenitu, na bok spychając uwielbiane przez geeków supermoce, diaboliczne plany zmutowanych złoczyńców, etc.? Obraz, który tak naprawdę powinien nazywać się „Peter Parker”, bowiem samego Człowieka Pająka jest w nim zaskakująco niewiele? Wyobrażacie to sobie? Nie? To mam dla Was przykrą wiadomość… ale wpierw mała lekcja historii.

HERE WE GO AGAIN
Równo dekada minęła odkąd do kin wpełzł Spider-Man Sama Raimiego, serwujący fanom Pajęczaka niesamowite przeżycia, kontynuowane później w fenomenalnym sequelu z 2004 oraz porządnym epizodzie z 2007 roku. Wychowany na kreskówce pod tym samym tytułem, z czasów gdy leciał jeszcze na TVP2, od razu rozpoznałem moje ukochane postacie z J. Jonah Jamesonem i Doc Ockiem na czele. Ten drugi, moim zdaniem, okazał się być jednym z najciekawszych super-złoczyńców w świecie Marvela i mimo iż powielał niejako schemat znany z „jedynki” (wówczas to Norman Osbourne, naukowiec walczący o „lepsze jutro”, postradał zmysły wskutek nieudanego eksperymentu), Dr Otto Octavius jest zdecydowanie nie do pobicia – no, chyba że przez samego Spider-Mana. Zielony Goblin, jego buntowniczy synalek, Sandman i – co najważniejsze – Venom również są rewelacyjni, choć ostatnia trójka miała tego pecha, że znalazła się razem w jednym filmie (ach, ci nieznośni producenci). Czwarta część filmu miała ten błąd naprawić, lecz Sam Raimi nie zdołał niestety ogarnąć chaosu, który ponownie wywołali producenci serii. Miało być bardziej emocjonalnie, przeciwnikami Pajączka mieli zostać Vulture (John Malkovich) oraz Dr „Lizard” Connors (Dylan Baker), a sam film szykowano na rok 2011. Do czasu aż reżyser pokłócił się z szefami wytwórni Sony Pictures i projekt anulowano. Pod wielkim znakiem zapytania znalazł się również spin-off serii, w którym to Venom miał być głównym (anty)bohaterem – na szczęście na projekcie nie postawiono (jeszcze) krzyżyka i w dalszym ciągu trwają negocjacje nad przywróceniem go do życia. Jeśli zaś chodzi o samego Spideya, właśnie otrzymaliśmy jego reboot. Czy nowa ekipa i nowy odtwórcy dobrze wpłynęli na rozwój marki? Albo raczej, jej „reinkarnację”…

asm1-zmniejszajka_pl

TEEN DREAM
O ile Sam Raimi znany był wcześniej głównie z produkcji horrorów klasy B (Martwe Zło, Darkman), o tyle reżyser Niesamowitego Spider-Mana – o wymownym nazwisku Marc Webb – zasłynął przede wszystkim jako twórca inteligentnej komedii romantycznej, 500 dni miłości. Błyskotliwa czy nie, to niestety komedia romantyczna… ale jeśli skojarzymy to z faktem, że producenci chcieli przedstawić bardziej „uczuciową” wersję przygód Petera Parkera (zadziwiająco powiększając target o miliony nastolatek), wybór nie mógł okazać się bardziej trafny. Oczywiście jedynie pod warunkiem, że podzielamy zdanie twórców i rzeczywiście brakowało nam patosu we wcześniejszych odsłonach. Jeśli zaś macie podobne odczucia do moich i uważacie, że Raimi zachował odpowiednią proporcję czynników składających się na fenomen trylogii, możecie łatwo wykalkulować obecną formę Pajęczaka. Kilka dni przed wycieczką na seans przeczytałem w internecie opinię jednego z widzów płci żeńskiej, twierdzący iż „nareszcie trafił nam się idealny film superbohaterski dla nastolatek”. Jeśli to zdanie nie zmroziło Wam krwi w żyłach, możecie już odkładać na bilet do kina. Całą resztę zapraszam do dalszej części mojej spowiedzi – chyba, że jesteście uczuleni na utyskiwania rozczarowanego fana, bo bez biadolenia się nie obejdzie.

asm2-zmniejszajka_pl

SPIDER ZIEW
Często bywa tak, że pierwszy film z serii obrazów o superherosach składa się w większości z opowieści o ich zewnętrznej oraz wewnętrznej przemianie, co wydaje się być zresztą zabiegiem całkiem zrozumiałym. Tak jest i w tym przypadku – zanim po raz pierwszy padnie słowo „Spider-Man” minie niemal godzina seansu, choć i w dalszej części historii bohater częściej przemieszcza się po Nowym Jorku bez maski, aniżeli w pełnym kamuflażu. Z jednej strony mamy tu więc schemat z radioaktywnym pająkiem, śmierć wujka Bena i wszystkie niuanse znanej powszechnie historii, a z drugiej pełne emocji i chemii rozmówki pomiędzy Parkerem, a Gwen Stacy (pierwsza dziewczyna Człowieka Pająka, Mary Jane trafiła w jego sieć dużo później). Co to dla nas oznacza? Nuda miesza się z nudą – zwłaszcza jeśli mitologię Pajęczaka macie w małym paluszku. Antagonistą filmu jest alter-ego Dr Connorsa, czyli Jaszczur, w którego przemienia się nasz naukowiec, wskutek… nieudanego eksperymentu, mającego doprowadzić do „lepszego jutra”. Ekhm, czy ja już przypadkiem wcześniej tego nie oglądałem? Dwa razy? Lizard jest tu, niestety, po prostu nijaki i za nic nie poczujemy do niego litościwej sympatii, jaką chcieli zapewne wzbudzić w nas twórcy, mający w pamięci Dr Jekylla i Mr Hyde’a. Zresztą, już sam jego wygląd pozostawia wiele do życzenia – z racji iż miał być bardziej ludzki, pozbawiono go wydłużonego pyska, dzięki czemu wygląda niczym przypakowany Voldemort z zaawansowaną łuszczycą. Na szczęście jest to jedyna większa wpadka wizualna, gdyż odświeżony kostium Pajączka, nowe logo na jego klacie, a nawet znane z komiksu dozowniki pajęczej sieci wyglądają niezgorzej.

asm3-zmniejszajka_pl

PARKER FACE
Nowa odsłona Człowieka Pająka jest wtórna i monotonna – to już ustaliliśmy. Chemia między Parkerem i złotowłosą córką komendanta policji może niektórych razić, choć przyznam, że rozmowy parki skowroneczków zrealizowano niezwykle pieczołowicie, dzięki czemu wyglądają na bardzo realistyczne (nie zdziwiłbym się, gdyby odtwórcy głównych ról zaczęli ze sobą kręcić poza planem… choć być może uległem właśnie „magii kina”). Sęk w tym, że od Spider-Mana wymagam przede wszystkim zapierającego dech w klacie huśtania się na pajęczynie po wieżowcach, dynamicznych pojedynków z rozmaitymi przeciwnikami oraz dużej ilości ciętego humoru, z którego słynął komiks oraz filmy Raimiego. Tutaj jest tego jak na lekarstwo – a zwłaszcza inteligentnych i dowcipnych dialogów, które zastąpiono plastusiowatą mimiką odtwórcy tytułowej roli. To fajnie, że chłopak – zdaniem Stana Lee – pasuje do roli Parkera lepiej od swojego poprzednika i że tworzy z Gwen Stacy zgraną parę, ale to nie to powinno stanowić motyw przewodni filmu! Pewnie, że mamy tu istotny wątek „zaginionych” rodziców Petera i jego wujostwa, które zobowiązało się go prawidłowo wychować. Oczywiście, że chłopak bez ojca jest jak naukowiec pozbawiony ręki, która z kolei bez zastosowania odpowiednio ryzykownych procedur nie ma prawa mu odrosnąć. Jasne, że trzeba zwrócić uwagę na maskę, która chowając twarz nastolatka pozwala mu odbudować pewność siebie i uwolnić wewnętrznego bohatera. Wszystko to jest nasączone emocjami, które wskutek wszechobecnej patetyczności zaczynają wygasać w widzu, szybko będąc zastąpionymi przez uczucie nudy i lekkiego zażenowania. Jeszcze raz to samo? Więcej patosu? Brak Jonah Jamesona? Panie, idź pan w…

asm4-zmniejszajka_pl

SCRUMPTIOUS VISUALS
Jednak nie taki straszny Pajęczak, jak go opisuję i kilka asów w rękawie posiada. Tym, co pierwsze rzuca się w oczy, są rewelacyjne zdjęcia skąpanego w deszczu i neonowych światłach Nowego Jorku. Wszystko to zarejestrowano z myślą o 3D, choć przyznam, że i na dwuwymiarowym pokazie, w którym przyszło mi uczestniczyć, nowe przygody Człowieka Pająka prezentowały się wyśmienicie. Szkoda, że nie mogę powiedzieć tego samego o muzyce przygrywającej w tle oraz motywie przewodnim filmu, którego za nic nie potrafię sobie teraz przypomnieć (w przeciwieństwie do soundtracku z trylogii Raimiego). Inną zaletą obrazu Webba jest jego urokliwa naiwność. Sceny takie jak dziecko w masce Spider-Mana pokonujące paraliżujący je strach, czy szereg żurawi budowlanych ustawiających się w rządku, torując tym samym drogę Spidera są nieco naiwne, ale nie można odmówić im uroku. Gdybym mieszkał w USA zapewne uroniłbym łezkę czy dwie. Spodobało mi się także efektowne wykorzystanie umiejętności Pajączka, który porusza się z niezwykłą gracją zarówno podczas skakania po mieście, jak i w trakcie walki. Wyszczuplony Spidey daje radę!

ODŁÓŻ KAPCIA, NIE JEST ŹLE
Ciężko mi jednoznacznie ocenić reboot Spider-Mana tym bardziej, że uważam jego poprzednie odsłony za jedną z najlepszych serii filmów superbohaterskich wszechczasów. Marc Webb miał niełatwe zadanie i choć „podzmierzchowił” nieco jedną z najbardziej kultowych opowieści świata komiksu, całość wyszła mu niezgorzej. Biorąc pod uwagę, że to dopiero prolog do zupełnie nowego filmowego cyklu, i że pewnych oklepanych scen w żaden sposób nie dało się opuścić, Webb wyszedł ze swojego blockbusterowego debiutu z twarzą – nie ma więc potrzeby aby przywdziewał maskę wstydu. Jest „młodzieżowo”, jest schematyczne, jest nużąco – na szczęście powstający już sequel ma szansę zawojować uniwersum komiksowych adaptacji (pod warunkiem odpowiedniego doboru przeciwników Człowieka Pająka, który musi poćwiczyć nieco nad swymi ironicznym grypsami). Jak na obraz, który po średnich zwiastunach niejednokrotnie wywoływał uśmiech na mej twarzy, jest naprawdę całkiem zacnie. Mogło być tylko odrobinę krócej 😛


ZONK
obrazek niesamowity spider-man

Posted in akcja, Recki, sci-fi, superhero movie | Tagged , , , | Leave a comment

Komentarze

Zostaw nam komentarz!

Cinemacabra